sobota, 17 listopada 2012

Ciuciapki górą!

Jakiś czas temu Jasiek poprosił mnie o "ciuciapkę" na śniadanie.
"Co takiego?", pytam. "Ciuciapkę", opowiada. "Kanapkę??", próbuję sie domyślić. "Nie kanapkę, CIU-CIA-PKĘ!". Po kilku próbach odgadnięcia znaczenia ciuciapki musiałam się poddać i przyznać, że nie rozumiem o co chodzi. Jasiek, bardzo sfrustrowany, zaczął krzyczeć, że go nigdy nie rozumiem, itp.
Po południu kupiłam parówki i dałam jedną do rączki Stasiowi. Po chwili do kuchni przybiegł Jaś i poprosił: "Ja też chcę ciuciapkę!" "Parówkę??" pytam z niedowierzaniem. "A no tak - palófkę", westchnął Jaś.

1 komentarz:

  1. ...wiec jest to jednak Parówkowy Pamietnik?...oj zjadlabym ja taka ciuciapke teraz...!!!...kochani jestescie:*

    OdpowiedzUsuń