poniedziałek, 26 listopada 2012
mówią
Mieszkamy w Anglii i nasze dzieci zawsze bardzo się cieszą, gdy spotkają innych Polaków. Jakiś czas temu zabraliśmy ich na plac zabaw, gdzie wśród innych dzieci był równiez maly chłopiec, który rozmawiał ze swoim tatą po polsku. Jasiu dosłyszał ich rozmowę i bardzo podekscytowany podbiegł do Tomka wykrzykując: "Tato, tato, ONI MÓWIĄ!"
smarki
Jasiek zwierza mi się w drodze ze szkoły: "Mamo w szkole jest jedna dziewczynka, która mnie lubi, ale ja jej nie lubię." "Dlaczego jej nie lubisz?", pytam. "Bo je smarki", odpowiada rzeczowo Jasiu.
sobota, 24 listopada 2012
od rana pociecha
Basia wchodzi dzisiaj rano do kuchni.
Ja: "Cześć Słonko!"
Basia: "Cześć Złomko!"
Ja (oniemiała): "Złom...ko..?"
Basia (radośnie): "Tak, Złomko! Od Złomka!"
Ja: "Cześć Słonko!"
Basia: "Cześć Złomko!"
Ja (oniemiała): "Złom...ko..?"
Basia (radośnie): "Tak, Złomko! Od Złomka!"
piątek, 23 listopada 2012
moja matka
Basia na spacerze, do nowo poznanej koleżanki: "Widzisz tą kobietę, która idzie przed nami? To moja matka, Ola."
czwartek, 22 listopada 2012
czarodziejski naszyjnik
Basia: "Mamo, dlaczego założyłaś ten naszyjnik?"
Ja: "Bo chcę ładnie wyglądać."
Basia (ze zrozumieniem): "Aa, on jest czarodziejski!"
Ja: "Bo chcę ładnie wyglądać."
Basia (ze zrozumieniem): "Aa, on jest czarodziejski!"
nie zauważyłem
Wchodzę do pokoju, a tam Jasiek siedzi na komodzie. "Złaź stamtąd!", mówię, "Nie wiesz, że na to się nie wchodzi?". "Wiem", odpowiada spokojnie Jasiu, "ale nie nie zuważyłem, że juz przyszłaś."
z piekła lodem...
Gram z dziecmi w grę komputerową, w której jeden sąsiad robi psikusy drugiemu. Basia pyta mnie w końcu: "Mamo, a jak nazywa się ta gra?". "Sąsiedzi z piekła rodem", odpowiadam jej. Basia, która trochę sepleni, pyta: "A co to znaczy 'z piekła lodem'?". Na to Jasiu z niedowierzaniem: "Z lodem! Nie wiesz co to są lody?!".
środa, 21 listopada 2012
zwierzę na L
Kilka dni temu Tomek grał z dziecmi w grę, w której jedna osoba coś rysuje, potem zasłania większość swojego dzieła, i ktoś inny musi zgadnąć co narysowała widząc tylko małą część rysunku. Kolej Basi na rysowanie a Tomka na zgadywanie. Jasiek podpatrzył rysunek Basi i usiłuje podpowiedzieć tacie z całych sił: "Tato, to jest na L! Na L! LLLLL!" Tomek próbuje odgadnąć nazwę zwierzaka zaczynającą się "na L", ale Basia wciąż przecząco kiwa głową. W końcu Tomek poddaje się, Basia odsłania rysunek, a Jasiu wykrzykuje zawiedziony: "LYBA!"
wtorek, 20 listopada 2012
myślę!
Jasiek coś zbroił i Tomek wziął go na spytki. "Jasiu, kto to zrobił?", pyta Tomek. Jasiek nie patrzy mu w oczy i nie odpowiada, tylko spod byka wodzi wzrokiem na lewo i prawo. "Jasiu, kto??", nie ustępuje Tomek, na co Jasiek z wyrzutem: "Tato! Myślę!"
Basia i jej refleksja...
Dzisiaj rano przed wyjściem do szkoły, już ubrani, Basia i Jasiek przepychali się przed lustrem w przedpokoju. Basia zaczeła szarpać Jasia za kurtkę i za karę kazałam jej usiąść na schodach. Bardzo rozżalona wyburczała pod nosem: "To nie fair, chciałam tylko zobaczyć swoją REFLEKSJĘ w lustrze..."
poniedziałek, 19 listopada 2012
atak firanki
To zdjęcie zrobiłam kilka lat temu, Basia ma tu 4 lata a Jaś 2 i pół (Stasia nie było wtedy nawet w planach). Ten właśnie widok ukazał się moim oczom, kiedy wpadłam do salonu przywołana rozpaczliwym wołaniem Basi: "Ratuj, mamo!" Okazało się, że wraz z Jasiem bawili się firanką, która jakimś cudem wplątała się we włosy kręcącej się Basi. Mimo rozpaczy Basi nie bylam w stanie jej od razu pomóc, ponieważ popłakałam się ze śmiechu. Musiałam tez zrobić zdjęcia, rzecz jasna;) [taka ze mnie matka]
niedziela, 18 listopada 2012
kulinarnie c.d.
Tomek kupił makaron spaghetti, Basia bierze opakowanie do ręki i wykrzykuje podekscytowana: "Tato, tu jest flaga Włoch!" Na co Jasiu tonem fachowca: "Tak, on jest zrobiony z patyków."
Basia pyta mnie dlaczego nie chcę napic się nowego napoju Tymbark. Odpowiadam jej, że nie przepadam za miętą. Basia na to ze zrozumieniem: "No tak, w końcu mięta to KLASYCZNY PARTNER ziemniaków."
(których nie jadam)
Pewnego dnia postanowiłąm zrobić ciasto, przygotowałam mąkę w misce i wyszłam na chwilę z kuchni.Po powrocie dostrzegłam w mące ślady trzech paluszków. Wołam Jasia i pytam: "Kto wkładał palce do mąki?" Jasiu bez namysłu odpowiada: "Basia". "Ok", mówię i zaczynam wyrabiac ciasto. Po dwóch minutach pytam Jasia: "Czy ta mąka, która tutaj stała była słodka?" Odpowiedź brzmi "Nie." "A skąd wiesz?", pytam. "Wiem na pewno, polizałem trzy paluszki."
Basia i Jasiu kłóca się zawzięcie o to, czy basia ma odnieść talerz do mycia, czy nie.
Wtrącam się: "Po skończonym obiedzie trzeba odnieść talerz."
Jasiu (do Basi): "Widzisz? Mama ma rację!"
Basia (nieprzytomnie, jak zwykle): "Mama nie ma racji, prawda mamo?"
Basia pyta mnie dlaczego nie chcę napic się nowego napoju Tymbark. Odpowiadam jej, że nie przepadam za miętą. Basia na to ze zrozumieniem: "No tak, w końcu mięta to KLASYCZNY PARTNER ziemniaków."
(których nie jadam)
Pewnego dnia postanowiłąm zrobić ciasto, przygotowałam mąkę w misce i wyszłam na chwilę z kuchni.Po powrocie dostrzegłam w mące ślady trzech paluszków. Wołam Jasia i pytam: "Kto wkładał palce do mąki?" Jasiu bez namysłu odpowiada: "Basia". "Ok", mówię i zaczynam wyrabiac ciasto. Po dwóch minutach pytam Jasia: "Czy ta mąka, która tutaj stała była słodka?" Odpowiedź brzmi "Nie." "A skąd wiesz?", pytam. "Wiem na pewno, polizałem trzy paluszki."
Basia i Jasiu kłóca się zawzięcie o to, czy basia ma odnieść talerz do mycia, czy nie.
Wtrącam się: "Po skończonym obiedzie trzeba odnieść talerz."
Jasiu (do Basi): "Widzisz? Mama ma rację!"
Basia (nieprzytomnie, jak zwykle): "Mama nie ma racji, prawda mamo?"
dlaczego, mamo?!
Jasiek nabroił i wysłałam go do jego pokoju. Po pewnym czasie proszę Basię, aby poszła na górę i go zawołała. Basia mówi: "dobrze" i wpatruje się w telewizor. Ponieważ Basia nie rusza się z miejsca przez dłuższą chwilę, powtarzam: "Basia, miałaś ZAWOŁAĆ Jasia." Basia patrzy na mnie nieprzytomnie, ale posłusznie biegnie na górę. Po chwili słysze odgłos szamotaniny i krzyk Jasia: "Zostaw mnie!", oraz Basi: "Ale mama mi kazała!". Po chwili Basia zbiega na dół i pyta mnie z wyrzutem: "DLACZEGO KAZAŁAŚ MI GO CAŁOWAĆ?!!"
złote myśli Stasia
Stasiu niewiele jeszcze mówi, ale jak już coś powie...
Proszę go: "Stasiu daj buziaczka"
Stasiu: "oh no, fuj!"
Usiłuję go posadzić na nocniku.
Stasiek wyrywa się jak może i wrzeszczy: "Hełp! Hełp!"
Ulubiony zwrot Stasia ostatnio to "kurde", w jego wersji: "kude".
Ostatnio na zakupach, rozdzielilismy się - ja ze Stasiem w wózku poszłam w jedną stronę, a Tomek z Basią i Jasiem w drugą. Stasiu, który uwielbia Basię i życ bez niej nie może, przez piętnaście minut darł się na cały sklep: "Dzie jeś Basia?! KUDE NO!!!"
Proszę go: "Stasiu daj buziaczka"
Stasiu: "oh no, fuj!"
Usiłuję go posadzić na nocniku.
Stasiek wyrywa się jak może i wrzeszczy: "Hełp! Hełp!"
Ulubiony zwrot Stasia ostatnio to "kurde", w jego wersji: "kude".
Ostatnio na zakupach, rozdzielilismy się - ja ze Stasiem w wózku poszłam w jedną stronę, a Tomek z Basią i Jasiem w drugą. Stasiu, który uwielbia Basię i życ bez niej nie może, przez piętnaście minut darł się na cały sklep: "Dzie jeś Basia?! KUDE NO!!!"
mistrz kryjówek i ... wyklejanek
Pewnego późnego wieczoru zaglądam do pokoju moich dzieci, aby sprawdzić, czy ładnie śpią. Ku mojemu zdumieniu spostrzegam, że łóżko Jasia jest puste. Ponieważ czasami Jaś lubi zasnąć w łóżkach Basi albo Stasia, sprawdzam czy tam właśnie jest, ale okazuje się, że niestety tam go nie ma. Po kolei sprawdzam pod wszystkimi trzema łóżkami, ale i tam nie ma śladu Jasia. Nie ma go również w naszej sypialni, w łazience, w kuchni ani w salonie. Nie ma go również na ogródku, a drzwi wejściowe są porządnie zamknięte. Zaczyna mnie ogarniać rosnąca panika. Staram się uspokoić, aby móc pomysleć logicznie - Jasiu jest mistrzem w wyszukiwaniu sobie kryjówek, więc muszę jeszcze raz sprawdzić wszystkie kąty. Zapalam światło w pokoju dzieci i jeszcze raz dokładnie sprawdzam pod każdym łóżkiem. Pod łóżkiem Basi dostrzegam w końcu jego stopę, wystającą zza skrzętnie ustawionej barykady z zabawek. Wzdycham z ulgą i wyciągam spod łóżka wszystkie zabawki. Powoli wyciągam chrapiącego Jasia i kładę go w jego łóżku. Zaglądam znowu pod łóżko Basi i zaskoczona dostrzegam tam pudełko moich wkładek higienicznych. Moje ciśnienie skacze do góry. Pudełko jest puste i jego zawartości nie ma NIGDZIE. W końcu dostrzegam, że WSZYSTKIE wkładki zostały - jedna obok drugiej - poprzyklejane do ściany pod łóżkiem Basi. (Wtedy w końcu dociera do mnie w jakim celu Jasiek wlazł pod łożko Basi i dlaczego tak skrzętnie pozasłaniał się zabawkami.)
sobota, 17 listopada 2012
kulinarnie
Jasiek w czasie jedzenia obiadu zwraca się z wielką pretensją do Tomka: "A gdzie jest ketchup?". Tomek niewzruszony odpowiada: "W lodówce". "Ale ja go chcę!", burzy się Jasiu. "To ładnie poproś", sugeruje Tomek. Jasiek, po chwili namysłu: "Gdzie jest ketchup, proszę?"
Jasiek je obiad: zapiekankę makaronową z brokułami, pomidorami i kurczakiem. Nienawidzi warzyw, więc brokuły i pomidory musiałam skrzętnie usunąć. Jasiek je, gdy nagle wykrzykuje roztrząsiony: "Mamo, jest warzyw, znalazłem WARZYW na moim talerzu!"
Jasiek na śniadanie zażyczył sobie kanapkę z "bzzzz". "Z czym?", pytam nieprzytomnie. "Z bzzz", powtarza Jasiu szczerząc zęby. "Jasiu, nie mam siły na zgadywanie, mów mi z czym chcesz ta kanapkę". Jasiu wzdycha i wznosi oczy ku górze: "No z miodem..."
Jasiek je obiad: zapiekankę makaronową z brokułami, pomidorami i kurczakiem. Nienawidzi warzyw, więc brokuły i pomidory musiałam skrzętnie usunąć. Jasiek je, gdy nagle wykrzykuje roztrząsiony: "Mamo, jest warzyw, znalazłem WARZYW na moim talerzu!"
Jasiek na śniadanie zażyczył sobie kanapkę z "bzzzz". "Z czym?", pytam nieprzytomnie. "Z bzzz", powtarza Jasiu szczerząc zęby. "Jasiu, nie mam siły na zgadywanie, mów mi z czym chcesz ta kanapkę". Jasiu wzdycha i wznosi oczy ku górze: "No z miodem..."
definicja mamy
Jasiu podchodzi do mnie ze swoim rysunkiem, na którym widnieją cztery małe główki zamknięte w wielkim okręgu. "Co to?", pytam. Jasiek wskazuje na główki i mówi "To tata, to Basia, to ja, a to Stasiu". Potem wskazuje na okrąg i dodaje: "A to jest twój brzuch."
jak zachęcić mamę do odchudzania?
W czasie wakacji zrobiliśmy sobie rodzinną wycieczkę na wyspę Wight. Wracaliśmy do naszego miasta promem, późnym wieczorem. W pewnym momencie obok naszego stolika przeszedł pan kolosalnych rozmiarów (na moje oko z 200 kg). Basia na widok pana, szczerze zdumiona zawołała: "Mamo, ten pan jest grubszy NAWET OD CIEBIE!"
W innym dniu Basia zapytała mnie: "Mamo, czy ty naprawdę chcesz się odchudzić? Może złapiesz sobie złotą rybkę? Ona spełni twoje trzy życzenia!"
W innym dniu Basia zapytała mnie: "Mamo, czy ty naprawdę chcesz się odchudzić? Może złapiesz sobie złotą rybkę? Ona spełni twoje trzy życzenia!"
Ciuciapki górą!
Jakiś czas temu Jasiek poprosił mnie o "ciuciapkę" na śniadanie.
"Co takiego?", pytam. "Ciuciapkę", opowiada. "Kanapkę??", próbuję sie domyślić. "Nie kanapkę, CIU-CIA-PKĘ!". Po kilku próbach odgadnięcia znaczenia ciuciapki musiałam się poddać i przyznać, że nie rozumiem o co chodzi. Jasiek, bardzo sfrustrowany, zaczął krzyczeć, że go nigdy nie rozumiem, itp.
Po południu kupiłam parówki i dałam jedną do rączki Stasiowi. Po chwili do kuchni przybiegł Jaś i poprosił: "Ja też chcę ciuciapkę!" "Parówkę??" pytam z niedowierzaniem. "A no tak - palófkę", westchnął Jaś.
"Co takiego?", pytam. "Ciuciapkę", opowiada. "Kanapkę??", próbuję sie domyślić. "Nie kanapkę, CIU-CIA-PKĘ!". Po kilku próbach odgadnięcia znaczenia ciuciapki musiałam się poddać i przyznać, że nie rozumiem o co chodzi. Jasiek, bardzo sfrustrowany, zaczął krzyczeć, że go nigdy nie rozumiem, itp.
Po południu kupiłam parówki i dałam jedną do rączki Stasiowi. Po chwili do kuchni przybiegł Jaś i poprosił: "Ja też chcę ciuciapkę!" "Parówkę??" pytam z niedowierzaniem. "A no tak - palófkę", westchnął Jaś.
powitanie
Witam na moim nowym blogu!
Jakiś czas temu zaczęłam przytaczać na facebook'u powiedzonka, komentarze oraz całe dyskusje autorstwa moich trzech pociech: Basi (lat 8), Jasia (lat 5) oraz Stasia (lat 2 i pół). Pozytywne i bardzo ciepłe komentarze jakie otrzymałam, zachęciły mnie, by stworzyć tego bloga. Wiele osób pisało mi, że historyjki z udziałem moich dzieciaków poprawiały im nastrój, i własnie to jest celem tego bloga: poprawienie nastroju, wywołanie uśmiechu na ustach oraz zachowanie radosnej twórczości moich dzieci, tak by mogły również się pośmiać z siebie na stare lata;)
Życzę zatem wszystkim miłego czytania.
Jakiś czas temu zaczęłam przytaczać na facebook'u powiedzonka, komentarze oraz całe dyskusje autorstwa moich trzech pociech: Basi (lat 8), Jasia (lat 5) oraz Stasia (lat 2 i pół). Pozytywne i bardzo ciepłe komentarze jakie otrzymałam, zachęciły mnie, by stworzyć tego bloga. Wiele osób pisało mi, że historyjki z udziałem moich dzieciaków poprawiały im nastrój, i własnie to jest celem tego bloga: poprawienie nastroju, wywołanie uśmiechu na ustach oraz zachowanie radosnej twórczości moich dzieci, tak by mogły również się pośmiać z siebie na stare lata;)
Życzę zatem wszystkim miłego czytania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
