W pocie czoła przygotowuję obiad dla rodziny, kiedy do kuchni wbiega Jasiu i oznajmia, że Staś tak się zapatrzył na bajkę, że zrobił siusiu w majtki zamiast do nocnika. Ponieważ nie mam żadnego problemu by wykorzystywać jedne dzieci aby zajęły się drugimi, zwłaszcza, że właśnie dodałam mąkę do sosu i MUSZĘ mieszać, proszę Jasia: "A możesz mu pomóc zdjąć majteczki i zaprowadzić do łazienki, żeby usiadł na nocnik?"
Jaś aż się zapowietrzył na tą prośbę: "Ale on śmierdzi! Dlaczego mam mu pomagać jak śmierdzi? CZY TO JA GO URODZIŁEM?!"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz